Oi. W dniu wczorajszym została odnotowana obecność następujących osób
- Prosiak „no i co, grobbing jutro, a ja do roboty. Przynajmniej będziemy świętować jak ktoś zejdzie” Parricide (gościnnie Epitome),
- Zaja „spierdalaj naziolu” FAM,
- Adams „nie jestem naziolem, jestem faszystą!” Decay of Grandma,
- Kuba „” fankultury.pl,
- Andrzej „no i we trzech robiliśmy” Dywanoland,
- Stefan „ale mam nadzieję że byłeś w środku?” Baranki Boże,
- chipsy serowo-cebulowe Top Chips „ale to są serowo-cebulowe?” Biedronka
Pozytywnie została odebrana nieobecność Grzyba; między innymi z tego względu, że gdyby przyszedł, przyszedłby pewnie z koleżankami Luksusową i Wyborową. A nudno i tak nie było. Biesiadnicy wyczerpywali swoje zasoby elokwencji, by w pewnym momencie skupić się na monotonnym, acz żywiołowym powtarzaniu „OJOJOJOJOJOJOJOJ…”. Wyczerpywali znany im repertuar pieśni patriotycznych, nacjonalistyczno-nazistowskich, okolicznościowych, a także całkiem z dupy, typu Perfect ;p
Ogólnie impreza całkiem udana – a przynajmniej mi się udało, bo wracałem całkiem fajnym szlaczkiem.