Eurowizja 2010
No to zgodnie z tradycją… Moi faworyci w tej edycji Eurowizji – Irlandia, Ukraina, Armenia, Izrael – trzy najmocniejsze pozycje pogrubione.
1. Azerbejdżan. 0 motywów ludowych (dziwne, ale tego oczekiwałem), wyjąco, pop na „3″. Taka sobie piosenka o niczym. Ładne uda. Lata po scenie i nie wiadomo w końcu, o co chodzi.
2. Hiszpania. Dobry tekst Orzecha. Wielki plus za cięte komentarze w tym roku (edit: poziom „ciętości” utrzymał się aż do końca ;). Piosenka interesująca, choreografia i scenografia – pasujące do aranżacji piosenki. Wykonawca miał naprawdę silne nerwy, gdy na scenę wbił random z publiczności (zdjęty zresztą chwilę później przez ochronę). Z tego względu piosenka zostanie wykonana jeszcze raz, po występie Danii (na końcu). Całokształ – nie.
3. Norwegia. „Piosenka – sabotaż”, żeby nie wygrać i nie organizować następnej edycji Eurowizji. DSQ za zrzynę, albowiem pieśn zapowiadaną jako epicki hymn już gdzieś słyszałem. Nieczysty głos, byle jaka treść. Kiepskie zakończenie. Dużo ognia, „głownie z tyłu”.
4. Mołdawia. Piosenka niewątpliwie disco, co poznać można po podświetlanych skrzypcach ;p Fakt, disco. Śmieszny, kurewski wręcz makijaż pani. Strój też. Nie wiem tylko, któro bardziej. Disco dyskiem, ale tu nie ma pierdolnięcia, wolny kawałek, kiepawo i bez akcentu zaaranżowany. „Właśnie tego brakowało, nagiego torsu na końcu”.
5. Cypr. Nowoczesny pop z ambitniejszą aranżacją. Typ na basie ma fretlessa. Refren to pomyłka, jeśli chodzi o melodię – jest nieprzemyślana i „pisana odręcznie”; rytm jest spoko. Ogólnie dobry kawałek.
6. Bośnia i Hercegowina. „Łudząco przypomina This is the time we’re living” (transkrypcja). „Granie muzyki heavy metalowej nie zagraża wygraną w tym konkursie, chyba że jest się ubranym w gumowe kostiumy”. Maniera wokalna pana przypomina mi to,co jest prezentowane w niektórych (albo i wszystkich) kawałkach Stratovariusa. Gówniany aranż, nie ma uderzenia. Kiepawa perkusja tudzież jej brzmienie. Miejsce solówki jest trochę nie teges, za wcześnie. Cóż, licentia poetica. Kawałek mógł być ok, ale to zakończenie… Nijako, mało charakterystycznie, nudnie.
7. Belgia. Dobrze się zapowiadało, i dobre było.
8. Serbia. Kawałek Bregovića (czy Bregovicia?). „AC Milan kontra Bregović”. Kompozycje tego pana są bardzo charakterystyczne. To niekoniecznie zaleta. Wykonawca – to jest facet? Utwór – dłuży się, i jest typowo kałasznikowy.
9. Białoruś. Pop – balladka, dziwnym akcentem śpiewana. Banalny tekst. Kto, po co i dla kogo takie rzeczy pisze, oraz w jakim celu – ja nie wiem. Jedna wokalistka ma dość ciekawy fryz. Do zapamiętania z tego utworu – motylki. Chyba tylko tyle, przykro mi.
10. Irlandia. Niamh – ładne imię. Wpada w ucho (piosenka) od pierwszych nut; pro wykonanie – zgadzam się z Orzechem. Ha, zawsze chciałem zobaczyć, jak wygląda ten flecik. Być może wybrałbym inny głos do wykonania, ta pani posiada zbyt „molowy”, jak dla mnie – ale to kwestia gustu. Hehe, bardzo nacjonalistyczny utwór ;p Tak, ta piosenka nie powinna się zmarnować.
11. Grecja. Faktycznie, Bałkany gościnnie w Grecji. Fajna choreografia. Ciekawe wtręty elektroniczne dodają kawałkowi „baunsu”. O, solo na uz chyba. Po solówce mało dynamiczny bridge. Trochę za długa pieśń, bankowo pojawią się remiksy – i dobrze, idzie tego sluchać.
12. Wielka Brytania. Sceneria zalatuje Daft Punkiem (?). Piosenka nie zapowiada się fajnie. No i fajna nie jest, takie sobie disco. Znów banalny tekst. Także i tu wokalizy są kompletnie bez pomysłu. Plus za chórek. Pan strasznie fałszuje.
13. Gruzja. Ładny głos. Choreografia tania. Do smyczków piosenka jest dobra. Ziomale mają całkiem sympatyczne „narodowe” kurtki. Ok, zmieniam zdanie, piosenka była dobra do wejścia gitary. Końcówka psuje wrażenie po spożyciu całości. Byłoby dobrze.
14. Turcja. plagiat wg Orzecha (Muse). „Clap your hands!”. Ta, sam se klapnij ;p Ani to pop, ani jakiś soft metal symfoniczny. Jakiś pop-rock ze smyczkami. Mocno takie sobie. Akcent zeszlifierką przypomina mi „Heartwork” Carcass.
15. Albania. Murzyński tembr. Mało charakterystyczne przejście w refren. Coś by z tego może i było, ale song jest płytki jak kałuża w lecie, i tak samo wykonany.
16. Islandia. Przez moment myślałem że zdechnę ale nie, to nie ta Bjork. Pop 80/90 + dance w stylu Scootera. Jaka daremna harmonia, to było w milionie piosenek. Scenografia pod postacią pań w chórkach – ktoś ma dobre poczucie humoru. Dobre w sensie że jest w dobrym smaku i z wyczuciem. No cóż. Śpiewać potrafi, ale piosenka jest nudna. No i ograna.
17. Ukraina. Jaki strój. Jedna z ciekawszych kompozycji. Nie tylko tembr głosu przypomina Pink, ale i warsztat techniczny przypomina to, co prezentuje Pink. Jak się uczyć, to od najlepszych. Piosenka jest niezła. Gitary mogłyby być cięższe. To przypomina w aranżacji starsze polskie kawałki, kiedy jeszcze polski rock nie był gównem (czyli na długo nawet przed epoką Feela i innych dziwadeł). Trzymam kciuki.
18. Francja. Tanie bity i prosta melodyjka, 3 minuty klepania tego samego. Jakiś śmiechowy balecik – aerobik. Szkoda czasu na rozpisywanie się o tym badziewiu.
19. Rumunia. Podświetlane keyboardy był modne 10 lat temu (jak nie lepiej). Zapowiadało się ambitnie. Niestety. Wykonanie jakkolwiek bardzo dobre, i profesjonalne. No, była jedna wpadka na samym końcu, gdy pani zdarzyło się trochę zejść z dźwięku. Wyciąć tę wokalizę i mamy hicior.
20. Rosja. Zawiało oldskólem. Basista ma ciekawego headlessa. Chórki w tym kawałku „ssają” i czynią go (jeszcze bardziej) śmiesznym. W nawiasie, bowiem mi kawałek przypadł do gustu, Orzech z kolei uważa pojawienie się Rosji w finale za żart. Jedno z czym mogę się zgodzić to to, że mogłoby być mniej operowo, a nawet w ogóle mogłoby być bez opery.
21. Armenia. Prześliczna wokalistka. I śpiewać umie O_o Sceneria kojarzy mi sięz Avatarem, nie wiem czemu i nie będę tej tezy bronił ;p Dobra piosenka, może się podobać, nie jest zbyt nachalna. Chórek wygląda jak dzieci Frankensteina. Trzymam kciuki.
22. Niemcy. Ciężko mi się słucha wykonania nowoodkrytej gwiazdki o ksywie Lena. Casting wygrała i tak się tu znalazła. Ponoć trema i w ogóle, bo młoda i niedoświadczona. Co z tego? Piosenka zamotana, nie jest radiowym hitem, porównywanie tego do Duffy i innych tego typu to przesada. Z inną aranżacją, może. Jakoś tak na jedno kopyto.
23. Portugalia. Jakbym to już gdzieś słyszał. Wykonanie fajne, głos fajny, ona fajna, piosenka taka sobie.
24. Izrael Kameralnie, ciekawa piosenka, mam nadzieję że nie zostanie zepsuta pop – bitem. Nie została, trzymam kciuki.
25. Dania. Orzech doszukał się tu „Every breath you take” Policjantów, a w wykonaniu Abby. Racja. Merytorycznie DSQ. Sama piosenka może podobać się masom.
Eurowizję zwycięża w tym roku… Artur Orzech ;] A na poważnie – Niemcy… szkoda. Porażka.